Od tego zaczyna się bliskość.

Mam już za sobą jeden mleczny szlak przetarty. Przemierzałam go razem ze Starszakiem przez 12 miesięcy. Wiem, nie jest to jakiś imponujący dystans, ale nie było lekko. Pojawiały się trudności, przeplatane licznymi wyrzeczeniami. U kresu otrzymałam propozycję, której nie potrafiłam odrzucić. Zatrzymałam się i dalej poszłam sama. Wyznaczyłam nową trasę.
Po 9 samotnych miesiącach zaczęłam kolejną mleczną drogę. Tym razem z Małym Mniejszym. Jest inaczej. Mamy za sobą już 6 miesięcy. Mam nadzieję, że do połowy jeszcze daleko. O końcu nawet nie myślę.
Gdybym mogła cofnąć czas, nie zmieniłabym nic. To nasza historia, zapisana na kartach życia, które nie układają się przypadkowo.
Jeżeli postawiłaś na wyłączne karmienie piersią - wspaniale!
Jeśli zadecydowałaś podawać mieszankę od samego początku - nie oceniam.
Uważasz, że jedno nie wyklucza drugiego - masz do tego prawo.
Ty jesteś Mamą.
Szanuję Twój wybór.
Wierzę, że każda Mama chce jak najlepiej dla swojego Dziecka.
Do ideału mi daleko, pewnie dalej niż mi się wydaje. Często popełniam błędy, ale staram się mimo wszystko wyciągać wnioski. Praca nad sobą jest zdecydowanie najtrudniejszym zawodem świata! ;)

Nie podlega wątpliwości, że to co naturalne, jest bezcenne.
WHO zaleca wyłączne karmienie piersią przez pierwsze 6 miesięcy życia. Później można zacząć wprowadzać pokarmy uzupełniające, ale nie trzeba się z niczym śpieszyć. Dziecko rozwija się we własnym tempie, na wszystko przyjdzie właściwy czas.
Zaleca się karmienie piersią "na żądanie" do 2 lat lub dłużej. Wiadomo, że nie będzie trwało to w nieskończoność.
Cieszy fakt, że w pierwszych dobach życia większość Maluszków (98%) karmiona jest naturalnie. Niestety, z każdym kolejnym miesiącem wskaźnik drastycznie spada (już ok. 6 tygodnia połowa Mam rezygnuje z karmienia piersią).
Szkoda, że często brakuje wsparcia, gdy pojawiają się trudności i wątpliwości. Karmicielka powinna mieć przede wszystkim spokój, bo stres nie sprzyja laktacji.
Warto szukać pomocy u doradcy laktacyjnego.
Nawet, gdy wszystko jest w porządku, dobrze wiedzieć, skąd się bierze mleko i jak prawidłowo przystawiać Maleństwo do piersi. Zdziwiło mnie bardzo, że nawet wśród doświadczonych Kobiet krążą błędne przekonania nt. karmienia.
Moje dwie mleczne drogi może i nie są takie słodkie...

...ale z całą pewnością są zdrowsze!
Mleczna droga nr 1:
Początek był pod górkę. Poranione brodawki, zatory mleczne i wiele innych wyciskaczy łez. Karmiłam z zaciśniętymi z bólu zębami. Wrażenie, że Dziecko się nie najada spędzało sen z powiek (paskudny mit!). Było źle, więc później musiało być lepiej. Po miesiącu zaczęłam korzystać z laktatora i robić mleczne zapasy. Chciałam wrócić na zajęcia, nie rezygnując z karmienia. Udało nam się wszystko pogodzić. Obeszło się bez dokarmiania i bez podawania smoczka. Podróżowałam codziennie z termotorbą, wyparzałam butelki, uzupełniałam zapasy... Zdarzało się, że zabierałam Syna ze sobą. Zupełnie ominęliśmy kolkę, spokojnie przesypialiśmy noce, spędzaliśmy razem popołudnia i całe weekendy. Tęsknota sprawiała, że docenialiśmy swoją obecność, każdą chwilę.

Rok minął w mgnieniu oka. Doczekaliśmy się upragnionych wakacji. Byliśmy nierozłączni. Nieoczekiwanie pojawiła się oferta mojej wymarzonej pracy. Nie wybaczyłabym sobie pewnie, gdybym nie spróbowała. Nie spodziewałam się, że będę musiała wyjechać na 9 dni do stolicy. Nie było szans, żeby pogodzić szkolenie z karmieniem. Musieliśmy się rozstać. Syn zniósł to bardzo dzielnie. Miałam wrażenie, że w ogóle nie odczuł rozłąki. Ja tęskniłam podwójnie...
Mleczna droga nr 2:
Zaczęło się gładko, a może nawet z górki. Trafiałam na same pozytywne aspekty karmienia. Czułam się jak w bajce. Po jakichś 2-3 tygodniach pojawiły się korki na trasie - a dokładniej kolki (klik i trafisz w mig), z czasem utrudnienie minęło. Dalej było już bez przeszkód. Mały Mniejszy towarzyszy mi wiernie jak powietrze. Za to co raz silniej podkreśla swoją obecność. Wkrótce pewnie zacznie się odsuwać ode mnie i odkryje swoją własną ścieżkę. Póki co drepczemy w parze. Zdarza się, że Starszak chce nam towarzyszyć. Potrzebuje jeszcze bliskości, to zrozumiałe. Goni nas ze szklaneczką, nie sposób odmówić.

Jeszcze wiele przed nami. Nie mamy GPSa, ciężko cokolwiek przewidzieć.
Czas pokaże, jaka będzie dalsza droga.
Daleko jeszcze? Nie wiem. Za to jestem przekonana, że w pamięci zostanie każda wyjątkowa chwila.
Wyssane z mlekiem Matki
czyli korzyści dla Ssaka:
><> otrzymywanie idealnego, lekkostrawnego pokarmu, który dostosowuje się do zmieniających się potrzeb Dziecka,
><> "Klient nasz pannn!" (nie trzeba długo czekać na podanie, posiłek jest zawsze świeży, w odpowiedniej temperaturze, w sterylnym opakowaniu i jest go tyle, ile dusza zapragnie!),
><> większa odporność na choroby bakteryjne, wirusowe i grzybicze,
><> zapobieganie wczesnemu rozwojowi alergii,
><> mniejsze ryzyko zachorowania na takie choroby jak: biegunka, zapalenie ucha środkowego, białaczka limfatyczna i szpikowa, nadwaga, otyłość, cukrzyca, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych oraz choroby układu oddechowego,
><> korzystny wpływ na ułożenie zębów mlecznych,
><> prawidłowy rozwój emocjonalny i ochrona przed stresem,
><> lepszy rozwój (w niedalekiej przyszłości - większa samodzielność, wyższy iloraz inteligencji oraz lepsze wyniki w nauce).

Kraina mlekiem płynąca,
czyli korzyści dla Karmicielki:
><> lepsza więź emocjonalna z Dzieckiem,
><> mniejsze ryzyko depresji poporodowej,
><> szybsze obkurczanie macicy,
><> krótszy okres krwawienia połogowego,
><> szybszy powrót do figury sprzed 9 m-cy,
><> niepłodność laktacyjna - z przymróżeniem oka ;)
><> mniejsze ryzyko zachorowania na takie choroby jak: cukrzyca typu II, otyłość, nowotwory (jajnika, sutka, piersi), osteoporoza i nadciśnienie tętnicze,
><> poprawa nastroju i przypływ sił (naturalne wsparcie hormonalne),
><> dbanie o jakość swojego życia (zdrowe, racjonalne odżywianie, rezygnacja z nałogów i używek, naturalne metody leczenia),
><> oszczędność czasu i pieniędzy!

#MojeCiałoPodarowało
W maju ubiegłego roku trwała akcja o takim tytule. Została zorganizowana przez blogerki z Mataja i doule z Mlekoteki. W dużych miastach były organizowane spotkania związane z Tygodniem Promocji Karmienia Piersią, można było porozmawiać z doradcami laktacyjnymi.
W internecie pojawiały się otagowane zdjęcia, na których widniały szczęśliwe liczby i jeszcze szczęśliwsze Mamy ;)Nie podlega wątpliwości, że 100 % natury, ale jak obliczyć wynik?
Starszak chciał podsumować naszą pierwszą mleczną podróż, ale paluszków zabrakło... - zatem licz na siebie i skorzystaj z kalkulatora (klik i trafisz w mig) ;)
Mały Mniejszy nie ma się co bać, nie będę Go jeszcze rozliczać :)
Czasami warto zawrócić. Szklaneczka mleka zawsze czeka ;)
Na zdrowie!