Niewątpliwie jest potrzebna do funkcjonowania każdego żywego organizmu.
Ludzkie ciało składa się średnio w 70% z wody (w zależności od wieku). Każdego dnia procesy fizjologiczne pochłaniają sporą jej część, dlatego na bieżąco powinniśmy uzupełniać niedobory.
90% -> 75% -> 60% -> 50%
Tyci Okruszek w maminym Brzusku składa się w 90% z wody, a biegające Dziecko to w 75% woda.
W dorosłym życiu wskaźnik obniża się do 60 %, a na starość spada do 50%. Więdniemy jak kwiaty, co widać choćby na skórze.
Bez jedzenia można "jakoś" przeżyć - nawet ponad miesiąc, bez picia trudno wytrzymać 3-4 dni.
No nie da się!
Co? Kiedy? Jak?
Sklepowe półki aż się uginają od różnych rodzajów wody - źródlana, mineralna, średniozmineralizowana, gazowana... Wybór jest ogromny. Moja Babcia jest z pokolenia, które wspomina jeszcze wodę prosto ze studni. Wodociągowa "kranówka" z pewnością mocno odbiega od babcinych wyobrażeń. Jedni uważają, że wystarczy zagotować bieżącą wodę, drudzy, że niezbędne jest zakwaszenie np. sokiem z cytryny (dla polepszenia wchłaniania), inni będą topić lód...
Ile ludzi, tyle teorii. Myślę, że dobrze jest pić wodę, która najbardziej przypomina tą, wchodzącą w skład naszego ciała. Powinna być zatem czysta nie tylko "na oko" ale przede wszystkim mikrobiologicznie, neutralna chemicznie i pozbawiona szkodliwych składników. Wydawałoby się, że woda nie ma smaku. Wypróbowaliśmy już wodę wielu bardziej i mniej popularnych marek. Naprawdę, każda smakuje inaczej.
Ile ludzi, tyle teorii. Myślę, że dobrze jest pić wodę, która najbardziej przypomina tą, wchodzącą w skład naszego ciała. Powinna być zatem czysta nie tylko "na oko" ale przede wszystkim mikrobiologicznie, neutralna chemicznie i pozbawiona szkodliwych składników. Wydawałoby się, że woda nie ma smaku. Wypróbowaliśmy już wodę wielu bardziej i mniej popularnych marek. Naprawdę, każda smakuje inaczej.
Wodę należy pić regularnie, małymi łykami i w nie za dużych ilościach (lepiej mniej a częściej). Jednorazowe wypicie dużej ilości wody może spowodować szybsze wypłukiwanie soli mineralnych z organizmu. Przyjmuje się, że człowiek powinien dostarczać:
1 ml wody na 1 kcal spożywanego pokarmu albo 30 ml na 1 kg masy ciała.
Wiadomo, że inne zapotrzebowanie będą mieli sportowcy, a także kobiety w ciąży/w okresie laktacji.
1 ml wody na 1 kcal spożywanego pokarmu albo 30 ml na 1 kg masy ciała.
Wiadomo, że inne zapotrzebowanie będą mieli sportowcy, a także kobiety w ciąży/w okresie laktacji.
Niedobór wody skutkuje bólem głowy, niedotlenieniem i ogólnym złym samopoczuciem. Pragnienie jest sygnałem ostrzegawczym, dlatego nie powinniśmy doprowadzać do sytuacji odwodnienia organizmu. Nie znaczy to jednak, że mamy pić na siłę, nawet wtedy, gdy zupełnie nie mamy ochoty.
Trochę na przekór babcinym radom typu: "No popij troszkę, bo się zapchasz!"... Nie powinno się pić w trakcie posiłku, ponieważ utrudnia to trawienie. Najlepiej wypić szklankę wody 10 minut przed i po jedzeniu.

Trochę na przekór babcinym radom typu: "No popij troszkę, bo się zapchasz!"... Nie powinno się pić w trakcie posiłku, ponieważ utrudnia to trawienie. Najlepiej wypić szklankę wody 10 minut przed i po jedzeniu.
Przez długi czas kupowaliśmy wodę w zgrzewkach, później w dużych butlach (to już ciut lepiej dla środowiska). W końcu postanowiliśmy skończyć z "plastikową" wodą - w nadziei, że ograniczymy trochę zasięg wszechobecnego BPA. Zaczęliśmy filtrować wodę.

Wodociągowej, mocno chlorowanej wodzie dużo brakuje do ideału, jednak nie każdy może mieć własną studnię czy "cudowne źródełko" w zasięgu ręki. A woda jest niezastąpiona! Służy przecież nie tylko do picia, ale również do mycia, gotowania, prania, sprzątania...
Ale zatrzymajmy się na piciu ;)
W końcu następuje taki moment, że dla Małego Ssaka mleko przestaje być wszystkim, zaczyna się rozszerzanie diety (klik i trafisz w mig)...
Naprawdę można się obyć bez "specjalnych" herbatek i soczków. Wody nie trzeba niczym dosładzać. Serio, czystą da się wypić ;) W sumie przez cały rok pijemy głównie wodę. Jeśli są świeże owoce, to zdarza się, że wyciskamy sok. Jedynie podczas przeziębienia i w zimowy poranek mam ochotę rozgrzać się zieloną herbatą, a poza tym woda jest dla mnie wystarczająca. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś piłam bardzo niewiele, właściwie tylko kolorowe napoje...
Teraz nie ma dnia bez "Mama, leje odę!", ale zdarza się też samoobsługa. Komu polać?

Nasza skóra też potrzebuje wody. Poziom nawilżenia z wiekiem drastycznie spada. Niestety, nie da się tego zupełnie uniknąć, można jedynie spowolnić proces starzenia. Utrata wody odbywa się również drogą przeznaskórkową. Mimo wielu starań, ciężko zadziałać w drugą str. Ale nie o tym!
W pewnych sytuacjach niezbędne jest powierzchowne działanie miejscowe. Woda termalna, to nie tylko przyjemna mgiełka. Dla mnie jest niezbędnikiem!

Ma mnóstwo zastosowań, a konkretnie - "bez lania wody":
><> łagodzi podrażnienia po goleniu i depilacji,
><> utrwala makijaż (sprawia, że wygląda bardziej naturalnie),
><> chłodzi w upalne dni,
><> oczyszcza skaleczenia,
><> przynosi ulgę przy odparzeniach,
><> odświeża podczas wysiłku fizycznego,
><> działa kojąco na skórę po wykonaniu złuszczania (niezastąpiona po domowym peelingu lub mikrodermabrazji),
><> może służyć do rozrobienia maski kosmetycznej i zwilżania twarzy (klik i trafisz w mig),
><> ...
Chyba jestem już uzależniona, bo kupuję na zapas. Ale mam usprawiedliwienie - jak opakowanie wpadnie w małe rąsie i można zrobić "psik, psik", to nigdy nie wiadomo, kiedy zabawa się skończy. Uwielbiam tą konkretną wodę termalną, ponieważ jako jedyna na rynku (jak zapewnia producent) pozwala zachować równowagę osmotyczną oraz integralność komórek naskórka - czyli nie trzeba osuszać skóry po spryskaniu. Zdarzyło mi się kilka razy dla porównania kupić wodę innych marek, ale Uriage sprawdza mi się najlepiej, więc pewnie zostanę jej wierna ;)
"Chcesz być zdrowy, młody, nie stroń nigdy od wody."
Wooodyyy!
Kupujecie? Filtrujecie?
Pijecie?
t<><
[klik i na fb trafisz w mig]
Wodociągowej, mocno chlorowanej wodzie dużo brakuje do ideału, jednak nie każdy może mieć własną studnię czy "cudowne źródełko" w zasięgu ręki. A woda jest niezastąpiona! Służy przecież nie tylko do picia, ale również do mycia, gotowania, prania, sprzątania...
Ale zatrzymajmy się na piciu ;)
W końcu następuje taki moment, że dla Małego Ssaka mleko przestaje być wszystkim, zaczyna się rozszerzanie diety (klik i trafisz w mig)...
Naprawdę można się obyć bez "specjalnych" herbatek i soczków. Wody nie trzeba niczym dosładzać. Serio, czystą da się wypić ;) W sumie przez cały rok pijemy głównie wodę. Jeśli są świeże owoce, to zdarza się, że wyciskamy sok. Jedynie podczas przeziębienia i w zimowy poranek mam ochotę rozgrzać się zieloną herbatą, a poza tym woda jest dla mnie wystarczająca. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś piłam bardzo niewiele, właściwie tylko kolorowe napoje...
Teraz nie ma dnia bez "Mama, leje odę!", ale zdarza się też samoobsługa. Komu polać?
Nasza skóra też potrzebuje wody. Poziom nawilżenia z wiekiem drastycznie spada. Niestety, nie da się tego zupełnie uniknąć, można jedynie spowolnić proces starzenia. Utrata wody odbywa się również drogą przeznaskórkową. Mimo wielu starań, ciężko zadziałać w drugą str. Ale nie o tym!
W pewnych sytuacjach niezbędne jest powierzchowne działanie miejscowe. Woda termalna, to nie tylko przyjemna mgiełka. Dla mnie jest niezbędnikiem!
Ma mnóstwo zastosowań, a konkretnie - "bez lania wody":
><> łagodzi podrażnienia po goleniu i depilacji,
><> utrwala makijaż (sprawia, że wygląda bardziej naturalnie),
><> chłodzi w upalne dni,
><> oczyszcza skaleczenia,
><> przynosi ulgę przy odparzeniach,
><> odświeża podczas wysiłku fizycznego,
><> działa kojąco na skórę po wykonaniu złuszczania (niezastąpiona po domowym peelingu lub mikrodermabrazji),
><> może służyć do rozrobienia maski kosmetycznej i zwilżania twarzy (klik i trafisz w mig),
><> ...
Chyba jestem już uzależniona, bo kupuję na zapas. Ale mam usprawiedliwienie - jak opakowanie wpadnie w małe rąsie i można zrobić "psik, psik", to nigdy nie wiadomo, kiedy zabawa się skończy. Uwielbiam tą konkretną wodę termalną, ponieważ jako jedyna na rynku (jak zapewnia producent) pozwala zachować równowagę osmotyczną oraz integralność komórek naskórka - czyli nie trzeba osuszać skóry po spryskaniu. Zdarzyło mi się kilka razy dla porównania kupić wodę innych marek, ale Uriage sprawdza mi się najlepiej, więc pewnie zostanę jej wierna ;)
"Chcesz być zdrowy, młody, nie stroń nigdy od wody."
Wooodyyy!
Kupujecie? Filtrujecie?
Pijecie?
t<><
[klik i na fb trafisz w mig]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz