Krok 1 - Sprawdzamy, czy mamy:
><> pół kostki masła,
><> pół szklanki naturalnego miodu (u nas lipowy),
><> pół szklanki cukru trzcinowego zmielonego na puder,
><> 2 łyżki syropu klonowego,
><> 1 szklankę mąki pszennej,
><> 1 szklankę mąki żytniej,
><> 1 duże jajko,
><> 2 łyżki kakao,
><> 1 łyżka cynamonu,
><> szczypta kardamonu i mielonych goździków.
Krok 2 - Działamy!
Masło, miód, syrop i cukier podgrzewamy do momentu, aż się ze sobą połączą (mieszamy, mieszamy!).
Roztopione słodkości łączymy z mąką w dużej misce. Do żółtka dodajemy kakao i pozostałe przyprawy.
Mieszamy do uzyskania jednolitej masy, po czym przekładamy do dużej miski i zagniatamy szybko ciasto.
Ubijamy pianę z białka i dodajemy do ciasta.
Delikatnie łączymy. Odkładamy ciasto do lodówki na min. 3 godziny (a najlepiej na kilka dni, nie ma pośpiechu).
Rozwałkowujemy ciasto i formujemy cieniutkie gwiazdeczki. W międzyczasie włączamy piekarnik (pozycja góra-dół, 180 stopni C).
Gwiazdkujemy, aż zapełni się cała blacha, wyłożona papierem do pieczenia.
Blachę z ciastkami wkładamy do nagrzanego piekarnika (środkowy poziom) i ustawiamy czas: 8 minut (jeśli pierniczki są grubsze, to mogą piec się chwilę dłużej). Gwiazdkujemy dalej... (Wyszły nam w sumie 3 tury).
Po upieczeniu przekładamy ciasteczka na talerz i czekamy aż ostygną, odważni ryzykują ;)
Krok 3 - Zjadamy lub chowamy :)
Tym razem proponuję schować do puszki i poczekać aż pierniczki skruszeją (kilka można zjeść, jest duuużo!). Za jakiś czas można zabrać się za dekorowanie - to jedna z najprzyjemniejszych czynności (nie biorąc pod uwagę konsumpcji) ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz